Xiao Long. Jedwab i porcelana. Tom 3. Czerwony ptak

Tytuł: Xiao Long. Jedwab i porcelana. Tom 3. Czerwony ptak
Autor(zy): Dawid Juraszek
Rok wydania: 2015
Wydawnictwo: Sumptibus

Dlaczego w bazie: W trzecim tomie przygód Xiao Longa żółwie wzmianki pojawiają się w trzech miejscach, w tym w jednym jest to sporawy fragment.
Pierwsza takowa wzmianka ma formę inwektywy:

Uciekł, żółwi syn!

Drugie nawiązanie nawiązuje do przysłowiowej żółwiej powolności, żółwiego tempa:

Chmury nie sunęły już w żółwim tempie pod niebem, wisiały nachalnie nad głowami i dachami, ociężałe i odęte.

Ostatni fragment jest jak wspomniano, sporo dłuższy i zawiera opis żywego żółwika, pierwszy i ostatni w ramach tej czterotomowej serii:

Xiao nachylił się nad wodą. Pod nenufarami przy brzegu pływały złocistopomarańczowe i soczystobłękitne ryby, ciesząc oko widza barwnym tańcem. Xu Zedong wskazał jednak drugi kraniec stawu, gdzie na okrągłą drewnianą deszczułkę z figurką opiekuńczego bóstwa wdrapać się próbował pomarszczony zielonobrązowy żółw.
– Przypatrz mu się dobrze – polecił skarbnik
Bakalarz bacznie przyjrzał się zwierzęciu i jego zmaganiom. Przednie łapki zaopatrzone w trójkątne pazurki wparły się już mocno w krawędź obracającej się powoli deszczułki, ale kolejne próby wydźwignięcia się spełzały na niczym. Tylne odnóża żółwia gmerały niezgrabnie w wodzie, szyja wydłużała się i prężyła, zakończony spiczastym ryjkiem pyszczek wyciągał się ku niebu, lecz wszystko nadaremnie – skórzasta skorupa kiwała się wciąż to od deszczułki, to do deszczułki z regularnością wodnego zegara. Niezrażone zwierzę ponawiało wciąż swe zdane na porażkę próby, jak gdyby nie pojmując, że traci siły na darmo, że w ten sposób zawieszonego gdzieś nad swoim łepkiem celu nie osiągnie -jeśli w ogóle wart jest osiągnięcia.
– Teraz odwróć się -polecił mężczyzna – i bez zwłoki wykonaj, co teraz powiem. Twym zadaniem jest ułożenie wiersza o wysiłkach tego żółwia. Są dwa warunki. Pierwszy nie możesz użyć słowa żółw, drugi: wiersz musisz ułożyć w ciągu tuzina kroków. Idź!
Pchnięty lekko Xiao ruszył chwiejnie przed siebie przez dziedziniec. W głowie miał mętlik, kroki stawiał więc wolno, by zyskać na czasie. Wiersz o tym żółwiu bez słowa -myślał. Jak opowiedzieć o czymś, bez nazywania tej rzeczy? Wtem uświadomił sobie, ze przeszedł już ćwierć wyznaczonej liczby kroków, a wciąż myśli o zadaniu, zamiast je wykonywać. Zamknął oczy. Tym razem naprawdę była to oznaka namysłu. Licząc machinalnie kroki, wymierzał rytm i dopasowywał rymy. Szybciej, niż się spodziewał postawił krok dwunasty, a skarbnik zawołał:
– Słucham!
Bakalarz odwrócił się, otworzył oczy – i usta:
„Kwiat płatkami ku słońcu
Góra szczytem w niebo
Rzeka nurtem do morza
Człowiek czym dokąd?”
Xu Zedong namyślał się chwilę, a potem pokiwał głową.
– Od biedy ujdzie. Chodź, pokażę ci, gdzie będziesz spał. Jutro poznam cię z synami i dasz im pierwszą lekcję. Jadłeś już wieczerzę?
Za plecami odchodzących żółw podjął jeszcze jedną próbę wspięcia się na deseczkę. Na próżno. Z nieodgadnionym wyrazem paciorkowatych oczu opuścił łapki i zanurzył się w wodzie.

Autor: XYuriTT

Dodaj do zakładek Link.

Komentarze są wyłączone.