Kudłata nauka. Mądrość w świecie zwierząt

Tytuł: Kudłata nauka. Mądrość w świecie zwierząt
Tytuł oryginału: Furry Logic: The Physics of Animal Life
Autor(zy): Matin Durrani, Liz Kalaugher
Tłumaczenie: Jarosław Mikos
Rok wydania: 2016 (Eng), 2017 (PL)
Wydawnictwo: Bloomsbury Sigma (ENG), Wydawnictwo Znak (PL)

Dlaczego w bazie: Książka popularnonaukowa stanowiąca przegląd ciekawych „zjawisk” u zwierząt, wraz ze sporym tłem historycznym, to jest nie tylko „jak zwierzęta to (np. wykorzystują pole magnetyczne) robią” ale też przybliżająca jak wyglądał proces naukowy dzięki któremu poznane zostały dane zjawiska. W takim kontekście (pola magnetycznego właśnie) w książce znajduje się spory, prawie dwudziestostronicowy kawałek poświęcony żółwiom. Całego nie przytaczamy, byłoby to bowiem zdecydowaną przesadą, jedynie kilka wybranych fragmentów. Poza tymi stronami żółwie są wspomniane w książce jeszcze kilka razy, głównie w formie odwołań w późniejszym tekście do wspomnianego fragmentu o żółwiach.

Pierwsze siedem przytoczonych przez nas cytatów pochodzi z wspomnianego sporego fragmentu:

Gdzieś w początkach XX wieku, zapewne około 1915 roku, grupa rybaków z Kajmanów wybrała się na połów zielonych żółwi morskich u północnych wybrzeży Nikaragui. Mężczyźni, jak to było w zwyczaju, umieszczali swoje inicjały na skorupach złapanych gadów i ładowali je do łódki zmierzającej w stronę Key West w USA. Niestety, u wybrzeży Florida Keys trafili na potężny sztorm: łódka wywróciła się do góry dnem i żółwie uciekły. Kilka miesięcy później ci sami rybacy ponownie znaleźli się u wybrzeży Nikaragui i ze zdumieniem zobaczyli swoje inicjały na skorupach dwu żółwi złapanych w sieci; zbiegłe żółwie pracowicie przypłynęły z Florydy — pokonawszy co najmniej 1150 kilometrów w te same rejony żerowania, w których Je wcześniej schwytano.
Kapitan poławiaczy żółwi opowiedział tę zachwycającą historię Archiemu Carrowi (1909—1987), jednemu z pionierów badań nad żółwiami morskimi z Uniwersytetu Florydy. Carr szczegółowo opisał ją w swojej książce z 1956 roku The Windward Road. Adventures ofa Naturalist on Remote Caribbean Shores, która przyczyniła się do powstania Braterstwa Zielonego Żółwia, Brotherhood of the Green Turtle. Dziś organizacja nosi mniej romantyczną, ale bardziej genderowo poprawną nazwę: Towarzystwo Ochrony Zółwia Morskiego, Sea Turtle Conservancy.
„Zanim Archie Carr rozpoczął swoje badania, rybacy w wielu rejonach świata wiedzieli, że żółwie migrują, pokonując ogromne odległości, ale jakoś umykało to uwadze uczonych” — mówi Ken Lohmann z Uniwersytetu Karoliny Północnej, w USA, który rozwikłał wiele zagadek dotyczących nawigacji żółwi. Potrzeba było starannych badań Carra i wielu innych uczonych, którzy obrączkowali i ponownie chwytali żółwie, by potwierdzić, że te gady rzeczywiście pokonują podczas swoich migracji ogromne odległości i często co roku wracają w te same rejony, żeby składać jaja.1

Zanim Lohmann rozpoczął badania nad żółwiami, wcześniej zajmował się tym, w jaki sposób kierunek odnajdują langusty i ślimaki morskie. Jego prace związane z żółwiami w zamyśle miały stanowić jedynie krótkotrwały projekt, jednak mimo upływu 25 lat nadal jest mocno zaangażowany w te badania. Bez wątpienia to człowiek, który lubi to, co robi. „Praca z żółwiami daje mi wielką frajdę — opowiada. — To charyzmatyczne zwierzęta. Małe żółwie, które ledwo się wykluły, są słodkie. Mają wielkie oczy i oczywiście bardzo dobrze się składa, że nie gryzą, zasadniczo są całkiem bezbronne”. Ale żółwie morskie nie zostają małe na zawsze: dorosła samica, składająca jaja, może mieć ponad 1,20 metra długości i ważyć 110 kilogramów. „Są duże i mają trochę prehistoryczny wygląd. Masz wrażenie, jakbyś pracował z dinozaurami” — dodaje Lohmann.2

„Najgorszym miejscem dla małego żółwia są przejrzyste, płytkie wody ponad rafą koralową, w pobliżu lądu: żyje tam mnóstwo drapieżnych ryb wypatrujących małych żółwi oraz mnóstwo morskich ptaków atakujących z góry” — mówi Lohmann. Małe żółwie nie mają jak się skryć. Są zbyt lekkie, aby zanurkować głębiej niż metr poniżej powierzchni morza, więc nie mogą umknąć ptakom, a jednocześnie pływają o wiele za wolno, aby uciec przed rybami.3

Kiedy Lohmann odtworzył w laboratorium pole magnetyczne istniejące na wschodnim wybrzeżu Florydy, żółwie płynęły na wschód, czyli w kierunku, jaki zapewniłby im porwanie przez wody Prądu Zatokowego, gdyby znalazły się na pełnym morzu, a nie w wielkiej sztucznej kałuży. Kiedy badacz zmienił zwrot linii pola magnetycznego otaczającego żółwie, większość z nich zawróciła i popłynęła w przeciwną stronę. „To był pierwszy dowód na to, że żółwie potrafią wykrywać pole magnetyczne” wspomina.4

Jakby nie dość było tej wieloletniej podróży, po pokonaniu 15 tysięcy kilometrów żółwie robią coś, co jest równie nieprawdopodobne, choć tym razem ze względu na swoją precyzję, a nie wchodzące w grę odległości. „W końcu, kiedy są już w pełni dorosłe i zdolne do rozmnażania się, czyli w wieku około lat dwudziestu, wędrują z powrotem w te same rejony wybrzeża, gdzie zaczęła się ich podróż” mówi Lohmann, Dorosłe samice, między majem a sierpniem, co 2—3 lata, w zależności od tego, jak wiele pożywienia znajdują po drodze, płyną na północ, w stronę plaży, na której się wykluły. Tylnymi płetwami wydłubują w piasku dziurę, po czym składają w niej około 100 jaj i zasypują, a następnie powtarzają ten sam proces 15 dni później. Samce być może każdego roku podróżują, aby połączyć się z samicami, ale trudno coś o nich powiedzieć, ponieważ nie wychodzą na ląd.5

Według Lohmanna to dowodzi, że żółwie lokalizują plaże, na których się urodziły, za pomocą unikalnej sygnatury magnetycznej.
Żółwie po wykluciu się z jaj, zanim opuszczą rodzinną plażę, zapamiętują na zasadzie imprintingu siłę pola magnetycznego oraz jego inklinację, podobnie jak kurczęta zapamiętują pierwsze zwierzę, jakie zobaczą, jako swoją matkę. „Małe żółwie uczą się magnetycznego podpisu swojej rodzinnej plaży i zachowują tę informację, po czym wykorzystują ją jako dorosłe osobniki, aby przypłynąć na to samo miejsce wiele lat później” wyjaśnia Lohmann.6

Unosząca się w wodzie przezroczysta torebka z punktu widzenia żółwi wygląda jak meduza, jeden z ich ulubionych przysmaków. Ale żółw z żołądkiem pełnym niestrawnego plastiku to żółw, który umrze z głodu. To samo dotyczy baloników; pięknie wyglądają, kiedy się je wypuszcza w niebo przy okazji zbierania funduszy na różne szlachetne cele, jednak niewiele pomagają samym żółwiom. W dodatku u żółwi, jak u wielu innych gadów, liczba samców i samic, jakie wyklują się z jaj, zależy od temperatury otoczenia. W przypadku żółwi karetta przy temperaturze 28 stopni C wyklują się tylko samce; przy temperaturze 30 stopni C wśród małych żółwi będzie po połowie samic i samców; ale kiedy temperatura osiągnie 32 stopnie C, urodzą się wyłącznie samice. A to oznacza, że zmiany klimatyczne mogą doprowadzić do wymarcia samców i ostatecznie całego gatunku.7

Ostatni fragment jaki przytaczamy pochodzi z późniejszej części książki:

Rozwój techniki, w znacznej mierze opierający się na fizyce, doprowadził do zniszczenia wielu siedlisk zwierząt. Stojące na brzegu morza linie wysokiego napięcia i naszpikowane stalą hotele mogą zaburzać pola magnetyczne wykorzystywane przez żółwie morskie w procesie znajdowania drogi do domu.8


1. Sometime back in the twentieth century, probably in 1915, a crew of fishermen from the Cayman Islands was catching green turtles off the coast of northern Nicaragua. As was the custom, the men branded their initials on the reptiles and loaded them into a boat heading for Key West in the US. But there was a huge storm off the Florida Keys and the boat never made it; it capsized and the turtles escaped into the sea. A few months later, the same fishermen, again off Nicaragua, were amazed to spot their initials on two turtles in their nets; the escapees had doggedly headed back from Florida – at least 1,150km (715 miles) away – to the feeding grounds from where they were snatched.
The captain of the crew regaled the tale to Archie Carr (1909–87), a pioneering sea-turtle investigator at the University of Florida. Carr detailed the story in his 1956 book The Windward Road: Adventures of a Naturalist on Remote Caribbean Shores, a publication that led to the formation of the Brotherhood of the Green Turtle. Today this organisation is dubbed, less romantically but more gender-neutrally, the Sea Turtle Conservancy.
‘Prior to Archie Carr’s work, fishermen in many parts of the world were aware that turtles migrated long distances but the scientific community was not,’ says Ken Lohmann of the University of North Carolina, US, who has unravelled many of the mysteries of turtle navigation. ‘It took careful work by Carr and others, tagging turtles and recapturing them, to establish that the turtles did migrate long distances and frequently returned to the same areas to nest year after year.’


2. Lohmann began investigating turtles after studying direction-finding in lobsters and sea slugs. His turtle research was meant to be a short-term project, but he’s still going strong after more than 25 years. Lohmann is clearly a man who enjoys his job. ‘Turtles are a lot of fun to work with,’ he says. ‘They’re charismatic animals. The hatchlings are cute, they have big eyes and it helps, of course, that they don’t bite – they’re essentially defenceless.’ Turtles don’t remain small for ever: a nesting adult female can be over 1.2m (4ft) long and weigh more than 110kg (240lb). ‘They’re large and kind of prehistoric-looking, it feels like working with dinosaurs,’ Lohmann adds.


3. ‘Just about the worst place for a small turtle to be is in clear shallow water over a reef near land – there are lots of predatory fish looking up at the turtles and lots of seabirds looking down,’ says Lohmann. The young turtles have no good way to escape. They’re too buoyant to dive more than a metre below the surface so they can’t get away from birds. And they swim much too slowly to escape fish.


4. When Lohmann replicated the magnetic field on the east Florida coast, the turtles swam east, the direction that would pick up the Gulf Stream if they were in the sea rather than a super-sized paddling pool. When he reversed the magnetic field around the turtles, most of them turned and swam in the opposite direction. ‘That was the initial evidence demonstrating that turtles can sense magnetic fields,’ he recalls.


5. After a 15,000km (9,000 mile) journey lasting years, the turtles do something that’s equally incredible, this time for its precision, not the distance involved. ‘Eventually, when they’re fully mature and able to nest, at about age 20, they migrate back to the same area of the coastline where they started out,’ says Lohmann. Adult females journey north to the beach of their birth between May and August every two or three years, depending on how much food they’re getting. They scoop out a hole with their rear flippers, lay around a hundred eggs and cover them with sand, repeating the process some 15 days later. Males may make the trip to mate with females every year, but it’s hard to tell as they stay in the water.


6. This proves, Lohmann believes, that turtles locate the beach of their birth by its unique magnetic signature.
Hatchling turtles imprint on the beach’s magnetic field strength and inclination as they leave, just as a chick imprints on the first animal it sees as its mother. ‘Young turtles learn the magnetic signature of their home beach, retain that information, and then use it as adults to navigate back years later,’ Lohmann says.


7. To a turtle a floating carrier-bag looks like a jellyfish, one of its favourite foods. But a turtle with a stomach full of indigestible plastic is a turtle that will starve. The same goes for balloons; those charity balloon releases help worthy causes but they don’t do turtles any good at all. And, as with many reptiles, the number of males and females that hatch from a batch of eggs depends on how hot they get. A loggerhead turtle nest at 28˚C will hatch only males, one that’s at 30˚C will spawn a 50:50 mix of males and females, while one that’s at 32˚C will produce girl-power alone. That means climate change could make the male loggerhead turtle – and ultimately the species – extinct.


8. Mankind’s technology, much of it based on physics, has damaged many animal habitats. Coastal power lines and steel in beach-side hotels could disturb the magnetic fields that loggerhead turtles use to navigate home.


Autor: XYuriTT

Dodaj do zakładek Link.

Komentarze są wyłączone.