Krótkometrażówki – Inne Animacje


W notce tej zbieramy wszelkie krótkometrażowe animacje które nie pasują do żadnego z pozostałych tekstów.

Les exploits de Feu-Follet (Rok: 1912)
Jak widać po roku, bardzo stara animacja. Pojawia się w niej żółw, ale po chwili zespala się z postacią głównego bohatera, robi się z niego kurtka/okrycie a potem balon. Mocno nietypowa rzecz.

Bobby Bumps Adopts a Turtle (Rok: 1917)
Cała animacja, jak tytuł wskazuje, kręci się wokół żółwika, widać go więc w ogromnej ilości scenek.

The Haunted Ship (Rok: 1930)
Pojawia się tu sporo scen z żółwiami, tańczącymi, grającymi na instrumentach, po prostu „będącymi częścią akcji”, a nawet jeden żółw na którym ktoś gra niczym na harmonii.

Camping Out (Rok: 1932)
Krótka animacja w której pojawia się dwójka żółwi, wpierw tańczą normalnie, potem nietypowo, po tym jak chwycił ich piec i zaczął obijać skorupkami o siebie, wyskoczyli z nich i tańczyły dalej, „gołe”.

Poor Little Me (Rok: 1935)
Animacja z serii Happy Harmoniess, żółwie pojawiają się w niej w kilku scenkach, w różnej roli, a to jako podstawa huśtawki, a to uczestnicząc po prostu w zabawie itd.

An Elephant Never Forgets (Rok: 1935)
Mocno żółwia animacja, żółw pojawia się wpierw jako jeden z uczniów w klasie, gdy nauczycielka wychodzi, zastępuje ją i wtedy kamera bardziej się na nim skupia.

Summertime (Rok: 1935)
Jedną scenkę dla siebie mają trzy żółwie, większy śpi, mniejsze zaś grają w kółko i krzyżyk, jako planszy używając skorupki śpiącego.

Oyoge ya Oyoge (Rok: 1939)
W animacji tej w jednej scence dobrze widać żółwia, do tego można je dostrzec także w zbiorowym ujęciu publiczności. Najbardziej żółwi element pojawia się jednak pod wodą, w formie Kappy która bierze udział w dosyć długiej sekwencji.

Song of Victory (Rok: 1942)
Żółwik pojawia się tu w jednej, sekundowej scence.

Swiss Cheese Family Robinson (Rok: 1947)
Żółw pojawia się w jednej ważnej scenie, pomaga tytułowym postaciom przedostać się z rozbitego statku na ląd. Jak wiele innych, także i ten żółw wykazuje się nietypowymi właściwościami skorupki, może bowiem płynąc uchylić jej górną część i przez nią wyglądać.

Half-Pint Pygmy (Rok: 1948)
W jednej króciutkiej scence pojawia się żółwik, który to „wypada” ze swej skorupki.

His Mouse Friday (Rok: 1951)
Animacja z uniwersum Tom and Jerry. W pewnym momencie na ekranie pojawia się żółwik, którego Tom próbuje zjeść – bez sukcesu.

Duck and Cover (Rok: 1952)
Wyprodukowany w celach edukacyjnych krótki film mający nauczyć obywateli, jak się zachowywać w razie wybuchu nuklearnego, tytułowe Duck and cover, luźno tłumacząc, padnij/kucnij i się zakryj. Sam film ma też segmenty animowane w których występuje żółw Bert, mający trafić ze swym przekazem do adresatów, którymi były przede wszystkim młodsze osoby. Widać także w jednej scenie żółwia narysowanego na tablicy szkolnej. O Bercie mamy już notkę o komiksie oraz o filmie Atomowa kawiarnia gdzie użyto fragmentów tj animacji.

Sleepy-Time Squirrel (Rok: 1954)
W śnie-koszmarze wiewiórki pojawia się potwór z żółwiowatą skorupą, którego to niedźwiedź Barney (animacja ta należy do serii historyjek o nim) z tegoż snu wyrywa.

The Pogo Special Birthday Special (Rok: 1969)
Stworzony z okazji dwudziestolecia marki, specjalny urodzinowy odcinek wywodzącego się z pasków komiksowych uniwersum Pogo. Pojawia się w nim oczywiście ważna dla tych komiksów postać, Churchy La Femme i ma sporo scenek.

Обезьянка с острова Саругасима (Rok: 1970)
Żółw odgrywa istotną rolę w tej animacji, pojawiając się w wielu scenach.

B.C.: The First Thanksgiving (Rok: 1973)
Krótka animacja nawiązująca do tytułowego uniwersum B.C., wywodzącego się z pasków komiksowych o których to mamy notkę. John the Turtle pojawia się w kilku scenkach tego shorta, w tym w nietypowej formie, wychodzi bowiem na chwilę ze swej skorupki.

Trail of the Lonesome Pink (Rok: 1974)
Animacja z uniwersum Różowej Pantery, który to bohater wykorzystuje żółwie bojowo. Jako takie pojawiają się w szeregu scenek.

Yankee Doodle Cricket (Rok: 1975)
Żółwik pojawia się w jednej scence tej animacji, za to doskonale widoczny.

Three Monks (Rok: 1980) San ge he shang
Dwukrotnie jako istotny motyw pojawia się tu żółw o którego jeden z mnichów w pośpiechu się potyka.

Ciekawski żółwik (Rok: 1987) (Коротышка — зелёные штанишки)
Animacja w całości opowiadająca o dwójce żółwi, przede wszystkim młodszym, krnąbrnym i żądnym przygód oraz starszym, jeog opiekunie o „dziadkowej aparycji”.

The Tortoises (Rok: 1987) Brunurupuci
Animacja w 100% o żółwiach, a także o zagrożeniach jakie współczesna cywilizacja wprowadziła do ich życia.

Pony Glass (Rok: 1988)
Nietypowe dzieło w którym w kilku scenkach na ekranie pojawia się żółwik.

Welcome to the Discworld (Rok: 1996)
Krótka, ośmiominutowa animacja stanowiąca adaptację początku książki Terry’ego Pratchetta, Kosiarz. Dosyć solidnie i z każdej strony pokazany tu został oczywiście A`Tuin.

Turtle World (Rok: 1998)
Pojawia się tu ogromny żółw dźwigający na swej skorupie cała cywilizację. Widać go w sporej ilości scen.

Navia Dratp (Rok: 2005)
Obecność na tej liście troszkę naciągana, w teorii jest to bowiem serial. W praktyce, na całość składa się pięć dwuminutowych odcinków a całość ma charakter reklamówki dla kolekcjonerskiej gry bitewnej Navia Dratp – uznaliśmy, że można to opisać w tym miejscu. Żółwie elementy (Gyullas Turtle) pojawiają się w trzecim i piątym miniodcinku.

Carnivore Reflux (Rok: 2006)
Żółw pojawia się w tym dziele tylko w jednej scenie, jako prawdziwy żółwik który został zwrócony przez jedną z postaci, co znaczy, że kiedyś coś żółwiowatego musiała zjeść.

Deadly Desire (Rok: 2008)
Smutna historia o żółwiu który to zakochał się w ptaku, jednym z tych które polują na żółwie. Kończy się nieszczęśliwie dla żółwia, ginie bowiem, ptak zachowuje się zgodnie ze swymi instynktami.

Natural Selection: The Rise of the Proletariat (Rok: 2008)
Film o mocno politycznym zabarwieniu, z postaciami jak Karol Darwin czy Karol Marx. Żółw pojawia się w formie miłości Darwina, dużego żółwia, który to jednak ginie zabity przez ludzi.

Caldera (Rok: 2012)
Mocno metafizyczny filmi w którym w paru ujęciach widać ładnie żółwia morskiego.

The Moon that Fell Into the Sea (Rok: 2013)
Pojawia się żółwik, przytoczona jest także historia o tym jak kiedyś trzymał na swym grzbiecie cały świat.

Scout’s Honor (Rok: 2014)
Króciutka szkolna animacja, opowiadająca o skaucie który to chciałby pomóć żółwiowi przekroczyć drogę, ale jest rozdarty między rozwiązania łatwe (przenieść go) a zgodne z podręcznikiem którym się kieruje. Stąd np. rozpala za żółwikiem ognisko, by tak go zmotywować do szybszego ruchu.

Несуразь (Rok: 2014)
Calutka animacja opowiadająca o wędrującym żółwiu.

Lawa (Rok: 2014) Lava
Żółwie pojawiają się w tej animacji w dwóch scenkach, jako widoczna na plaży para żółwi morskich (projekt żółwi jest mocno podobny do tych widocznych w filmach Gdzie jest Nemo i Gdzie jest Dory) oraz jako widoczna w wodzie, kręcona „od dołu” para żółwi.

Berry Ville (Rok: 2015)
Animacja – projekt dyplomowy ósemki studentów Technical College w Reykjaviku. W paru scenach, mniej lub bardziej, widoczne są żółwie.

Kaze no Matasaburou (Rok: 2016)
Krótkie anime w którym pokazana jest szkoła do której uczęszczają zarówno normalni ludzie jak i zwierzęta, wyglądające normalnie, ale świadome itd. Jednym ze zwierzaków jest (oczywiście, powolny) żółw, widać go w sporej ilości scen przez całą animację.

Caracol Cruzando (Rok: 2018)
Bardzo w sumie smutna animacja w ogromnym stopniu wypełniona żółwiami. Musząca wujechać z Kostaryki dziewczynka musi zostawić za sobą swego przyjaciela, żółwika Tiko. Postanawia jednak zaryzykować i spróbować go przemycić – co się niestety nie udaje, zostaje ok skonfiskowany na lotnisku. Poza Tiko pojawiają się także mogące kojarzyć się z żółwiami Ninja, żółwie figurki, którymi dziewczynka się bawi.

Autor: XYuriTT

Świat kupek

Tytuł: Świat kupek
Tytuł oryginału: The World of Poo
Autor(zy): Terry Pratchett
Tłumaczenie: Piotr W. Cholewa
Rok wydania: 2012 (ENG), 2017 (PL)
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka (PL)

Dlaczego w bazie: Książka ta to swoisty spin-off, dodatek do 39 części Świata Dysku (niektórzy nadają jej przez to numer 39,5), Niucha. W książce tamtej, ta była wspomniana jako istniejąca wewnątrz uniwersum pozycja, tutaj natomiast możemy się z nią zapoznać. Żółwi element jest jeden, w formie porównania zachowania głównego bohatera:

Rozpoznał babcię, która pochyliła się szybko i pocałowała go, zanim zdążył schować głowę w ramiona, jak żółw.1

1. He recognized his Grand-mama, who quickly bent down to give him a kiss before he had time to flinch, or pull his head between his shoulder blades like a tortoise.


Autor: XYuriTT

Przewodnik pani Bradshaw

Tytuł: Przewodnik pani Bradshaw
Tytuł oryginału: Mrs Bradshaw’s Handbook
Autor(zy): Terry Pratchett
Tłumaczenie: Piotr W. Cholewa
Rok wydania: 2014
Wydawnictwo: Doubleday, Prószyński i S-ka

Dlaczego w bazie: Książka ta stanowi swoisty dodatek do czterdziestej książki Pratchetta ze Świata Dysku (Para w Ruch), bywa nawet oznaczana numerkiem 40.5 by zasugerować kiedy należy ją przeczytać. Żółwich treści w formie tekstowej niestety brak, jedynie w formie ilustracji, przy opisywanych misjonarzach Oma pokazany jest obrazek takowego i widać, że ma na szyi wisior w kształcie żółwia. Jest to jedyny żółwi element w książce.


Autor: XYuriTT

Where’s My Cow?

Tytuł: Where’s My Cow?
Autor(zy): Terry Pratchett
Tłumaczenie: Brak
Rok wydania: 2005
Wydawnictwo: Doubleday / HarperCollins

Dlaczego w bazie: Książka ta stanowi swoisty dodatek do 34 książki ze świata dysku (Łups! (Thud!)), czasem wręcz dostaje ona numerek 34.5, mający wskazywać kiedy należy ją czytać. Jest to krótka, mająca kilkanaście stron obficie ilustrowana książka w której żółwie pojawiają się jedynie właśnie w warstwie ilustracyjnej, na trzech obrazkach widać żółwika. W warstwie tekstowej żółw nie jest wspomniany ani razu.

Autor: XYuriTT

Mgnienie ekranu. Zbiór opowiadań

Tytuł: Mgnienie ekranu. Zbiór opowiadań
Tytuł oryginału: A Blink of the Screen: Collected Shorter Fiction
Autor(zy): Terry Pratchett
Tłumaczenie: Piotr W. Cholewa
Rok wydania: 2012 (Eng), 2013 (PL)
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka

Dlaczego w bazie: Mgnienie ekranu, to jak wskazuje podtytuł zbiór opowiadań jakie przy różnych okazjach popełnił Terry Pratchett. Większa część jest nie-dyskowa, ale kilka jest związanych bezpośrednio ze światem dysku. W środku znalazły się trzy żółwiowe wzmianki.

Pierwsza wzmianka ma miejsce w tekście „Tajna księga umarłych”:

I żółw nasz, gdy był trochę nieswój taki, Tam właśnie się zakopał ze trzy lata temu.1

Druga w formie przypisu, w opowiadaniu „Teatr Okrucieństwa”:

Który jest płaski i płynie przez kosmos na grzbiecie ogromnego żółwia, bo dlaczego nie?2

Trzecia wzmianka jest w historyjce „Rybki małe ze wszystkich mórz”:

Tłumaczyli jej kiedyś, że świat jest płaski, co jest rozsądne, i że płynie w przestrzeni na grzbietach czterech słoni stojących na skorupie żółwia – co nie musi się zgadzać.3

1. Our tortoise, being in the know Buried himself three years ago..


2. Which is flat and goes through space on the back of an enormous turtle, and why not…


3. They’d told her the world was round and flat, which was common sense, and went through space on the back of four elephants standing on the shell of a turtle, which didn’t have to make sense. It.


Autor: XYuriTT

Nauka świata Dysku IV – Dzień sądu

Tytuł: Nauka świata Dysku IV – Dzień sądu
Tytuł oryginału: The Science of Discworld IV – Judgement Day
Autor(zy): Terry Pratchett, Ian Stewart, Jack Cohen
Tłumaczenie: Piotr W. Cholewa
Rok wydania: 2013 (Eng), 2014 (PL)
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka

Dlaczego w bazie: Nauka świata Dysku IV – Dzień sądu to czwarty i ostatni tom czteroksiążkowej serii pod takim wspólnym tytułem. Ponownie się powtarzając, książki te można zdecydowanie określić mianem popularno-naukowych, z dodatkiem Świata Dysku. Rozdziały są w układzie na zmianę, o magach z niewidocznego uniwersytetu (zasadniczo krótsze) oraz o szeroko rozumianej nauce, w trzecim tomie są to zagadnienia dotyczące szeroko pojętych wierzeń ludzkich. Jako że książka ta balansuje pomiędzy światem realnym a dyskiem, nie brak (w obu perspektywach) nawiązań do żółwi, A’Tuin jest wszakże swoistą ikoną serii (żółw załapał się też na okładkę w formie wisiorka), sporo tu też fragmentów o ziemskich „żółwiach świata”. Żółwie załapały się także do nazw dwóch rozdziałów, czwartego (Żółwie świata, World Turtles) i dwudziestego pierwszego (Żółw się rusza!, The Turtle Moves!).

Pierwszy cytat dotyczy ciekawej różnicy między światem kuli a dysku.

Świat Kuli nie ma żadnych podpór. Wydaje mu się chyba, że jest żółwiem, gdyż płynie w przestrzeni pociągany tajemniczymi siłami. Ludzcy mieszkańcy nie przejmują się kulą, która płynie, mimo że nie ma płetw.1

Kolejny cytat także wyjaśnia podejście świata dysku do świata kuli.

Cykl powieści o Dysku traktuje mitologię Kuli poważnie, uzyskując humorystyczny efekt, najzabawniejszy w opisie samej geografii i magicznych podpór świata, słoni i żółwia. 2

Kolejne pięć cytatów to sporawe fragmenty o znaczeniu żółwi w mitach kosmologicznych świata.

Wszystko dobrze, ale zarówno uniwersocentryczna nauka, jak i humanocentryczna mitologia raczej nie unikną pytania dodatkowego: Co podtrzymuje te słonie? Myśl o unoszącym się w powietrzu zwykłym słoniu jest dostatecznie bezsensowna, a co dopiero słoniu olbrzymim i niewyobrażalnie ciężkim. Dyskową odpowiedzią jest A’Tuin, płynący przez kosmos gigantyczny żółw. Jego skorupa gwarantuje solidną podstawę, na której mogą stanąć słonie.
Jak na system kosmologiczny wszystko trzyma się całkiem nieźle… ale oczywiście pojawia się kolejny problem: co podtrzymuje żółwia?
Wydaje się, że może to tak trwać w nieskończoność, jednak w tym miejscu wchodzą do gry obserwacje natury. Rzeczywisty świat podsuwa długą listę wyjątków od zasady, że naturalnym miejscem dowolnego obiektu jest powierzchnia gruntu: ciała niebieskie, chmury, ptaki, owady, a także stworzenia wodne: ryby, krokodyle, hipopotamy, wieloryby oraz – co dla nas kluczowe – żółwie.
(…)
Pozostają żółwie.
Małe żółwie zwykle sporo czasu spędzają na skałach, ale nikt przy zdrowych zmysłach nie liczy chyba, że na małym żółwiu zmieszczą się cztery wielkie, dźwigające świat słonie. Wielkie żółwie wychodzą na ląd, by złożyć jaja, jednak jest to wydarzenie mistyczne i nie budzi większych wątpliwości wobec teorii, że naturalnym miejscem żółwia jest woda. Gdzie – co warto zauważyć – żółw nie potrzebuje żadnego podparcia. Można zatem wnioskować, że każdy szanujący się gigantyczny kosmiczny żółw będzie płynął w przestrzeni, z czego wynika, że aby nie spaść, nie trzeba mu żadnej dodatkowej podpory. Jeśli przyjrzymy się zwierzęciu dokładniej, przekonamy się, że żółw wielki jak świat wydaje się idealny, by umieścić na nim cztery gigantyczne słonie. Trudno sobie wyobrazić, by cokolwiek mogło pełnić tę funkcję lepiej.
Krótko mówiąc, jak już wcześniej wspomniano, Dysk jest przykładem bardzo rozsądnie zbudowanego świata.3

Dlatego warto się przyjrzeć podobieństwom i różnicom opowieści o stworzeniu w różnych kulturach, zwłaszcza w kwestii noszących światy słoni i pływających w kosmosie żółwi. Oraz trzeciego popularnego nosiciela światów, ogromnego węża. Żółwia świata (kosmicznego żółwia, boskiego żółwia, żółwia niosącego
świat) spotykamy w mitach chińskich, indyjskich oraz u rozmaitych plemion północnoamerykańskich Indian, w szczególności u Lenape (Delawarów) i Irokezów.
Około 1680 roku Jasper Danckaerts, członek protestanckiej sekty znanej jako labadyści, wyruszył do Ameryki, by stworzyć tam społeczność religijną. Zapisał mit Lenape o żółwiu świata w Dzienniku podróży do Nowego Jorku w 1679–80. Przytaczamy parafrazę tego mitu za artykułem Jaya Millera. Na początku wszystko było wodą. Potem wyłonił się Wielki Żółw, muł z jego boków stał się Ziemią i wyrosło ogromne drzewo. Kiedy wznosiło się ku górze, jedna jego gałąź stała się mężczyzną; potem pochyliło się i dotknęło ziemi, i druga gałąź stała się kobietą. Wszyscy ludzie pochodzą od tych dwojga. Miller dodaje: „Moje […] rozmowy z Delawarami sugerują, że życie i Ziemia nie byłyby możliwe bez żółwia podtrzymującego świat”.4

W końcu Mała Ropucha przyniosła ten muł, rozsmarowany potem na grzbiecie Wielkiego Żółwia. Muł się rozrastał, aż stał się Ameryką Północną. Wtedy kobieta urodziła. Pierwszy syn, Pęd, był łagodny i napełnił świat samym dobrem. Drugi, Krzemień, zniszczył dużą część dzieła brata i stworzył wszystko, co złe. Walczyli z sobą, w końcu Krzemień został wygnany i musiał zamieszkać w wulkanie na grzbiecie żółwia. Niekiedy gniewa się i czujemy to, bo trzęsie się ziemia.
(…)
Żółw niosący świat nie trafił do egipskiego panteonu, jednak często pojawia się w starożytnej Ameryce Środkowej, u takich kultur jak Olmekowie. Wiele z nich uważało, że świat jest równocześnie kwadratowy i okrągły, ale był też kajmanem albo żółwiem pływającym w pierwotnym oceanie; reprezentowały Ziemię i mogły, ale nie musiały, ją nosić.
(…)
W innej kulturze środkowoamerykańskiej, w cywilizacji Majów, trzynastu boskich stwórców zbudowało ludzkość z kukurydzianego ciasta. Świat w jego czterech kardynalnych punktach wspierały cztery bacab, wiekowe bóstwa wnętrza ziemi i wód; we wczesnych wyobrażeniach przedstawiane są jako niosące smoka niebios, ale później uważa się je za zatopionych przodków.
Nazywały się Cantzicnal, Hobnil, Hosanek i Saccimi; każde władało jednym z kierunków. Były blisko powiązane z czterema bogami deszczu i czterema bogami wiatru. Mogą występować jako muszla, ślimak, pajęczyna, pszczołopodobna zbroja albo żółw. W kodeksie drezdeńskim żółw też jest kojarzony z bogiem deszczu Chaakiem, który również miał cztery aspekty, po jednym dla każdego kierunku.
W rejonie Majów Puuc, w mieście Uxmal, znajduje się budynek zwany Domem Żółwi, którego gzyms udekorowany jest setkami tych zwierząt. Jego funkcja nie jest znana, lecz Majowie wiązali żółwie z wodą i ziemią. Ich skorup używali do robienia bębnów i wydaje się, że kojarzono je z gromem. Bóg Pauahutun, który – podobnie jak Atlas – dźwigał na barkach świat, jest niekiedy przedstawiany w kasku ze skorupy żółwia. Bóg kukurydzy jest czasami ukazywany jako wyłaniający się z żółwiej skorupy. Konstelację Oriona Majowie nazywali Ak’Ek, Żółwiową Gwiazdą.5

Bóg N jest często przedstawiany z siatką na głowie. Jedną z jego manifestacji był opos, inną – żółw. Pokryty inskrypcjami kamień z Copán podaje jego imię „żółty żółw” w formie jego wizerunku obok fonetycznych znaków dla ak – oznaczającego żółwia. W swoim aspekcie żółwia Bóg N reprezentował Ziemię, gdyż kreacja Ziemi, wynurzającej się z pierwotnego morza, była podobna do żółwia wynurzającego się na powierzchnię wody. Bóg N manifestował się także jako czterech bacab; szesnastowieczny biskup Jukatanu, Diego de Landa, opisał ich tak: „czterej bracia, których bóg [stwórca] ustawił, kiedy tworzył świat, w czterech jego punktach, podpierających niebo, by nie spadło”.6

Dla kultury zachodniej świat na słoniach i żółwiu jest zwykle kojarzony z hinduizmem. Esej Rozważania dotyczące rozumu ludzkiego z 1690 roku filozofa Johna Locke’a wspomina Hindusa, „który powiedział, że świat jest na słoniu, który jest na żółwiu”. W swoim tekście z 1927 roku Dlaczego nie jestem chrześcijaninem Bertrand Russell pisze: „Według Hindusów świat spoczywa na słoniu, a słoń na żółwiu; gdy zaś pytano: A żółw? – Hindus odpowiadał: Może byśmy tak zmienili temat rozmowy”. Wersja ze słoniem i żółwiem pozostaje w powszechnym obiegu, choć błędnie prezentuje hinduistyczne wierzenia, łącząc z sobą dwie osobne mityczne istoty, żółwia świata i słonia świata. W hinduskiej mitologii tak naprawdę występują trzy gatunki stworzeń podtrzymujących świat: żółw, słoń i wąż, przy czym wąż jest prawdopodobnie najważniejszy.
Stworzenia te występują w kilku postaciach. Najczęściej spotykanym imieniem żółwia świata jest Kurma albo Kumaraja. Według Shatpatha Brahmana jego górna skorupa to niebiosa, dolna to Ziemia, a ciało jest atmosferą. Bhagavata Purana nazywa go Akupara, „uwolniony”. W 1838 roku Leveson Vernon-Harcourt opublikował The Doctrine of the Deluge [Doktryna potopu]; celem tego dzieła jest – jak stwierdza podtytuł – „obrona biblijnego zapisu przed wątpliwościami, rzucanymi ostatnio na niego przez spekulacje geologiczne”. Tekst mówi o żółwiu zwanym Chukwa, który podtrzymuje górę Meru. Góra ta jest święta w kosmologii zarówno hinduistycznej, jak i buddyjskiej, stanowi środek wszechświata – fizyczny, duchowy i metafizyczny – gdzie zamieszkują Brahma i półbogowie. Vernon-Harcourt przypisuje tę opowieść astronomowi, który przekazał ją biskupowi Heberowi w „szkole Vidayala w Benares”. Ponieważ słowo vidyayala (zauważmy niewielką różnicę pisowni) w sanskrycie oznacza „szkołę”, trudno uznać tę historię za wiarygodną.
Dictionary of Phrase and Fable Brewera zawiera hasło „Chukwa. Żółw na biegunie południowym, na którym podobno wspiera się Ziemia”, ale niewiele jest dowodów na poparcie tej informacji. Jednakże Chukwa występuje w Ramajanie jako imię dźwigającego świat słonia, znanego też jako Mahapadma albo Maha-pudma. Najprawdopodobniej pomylono rozmaite mitologiczne zwierzęta i połączono opowieści o nich.
Niektóre źródła podają, że Chukwa jest pierwszym i najstarszym żółwiem, który pływa po pierwotnym oceanie mleka i podtrzymuje Ziemię. Niektóre twierdzą także, że słoń Maha-pudma nakłada się na niego i zlewa w jeden obraz. Opowieść pojawia się w Puranach, pochodzących z okresu dynastii Guptów (lata 320–500). Czy Hindusi wierzyli w te mity w innym niż rytualnym sensie, pozostaje kwestią dyskusyjną.
(…)
W 1840 roku Horace Hayman Wilson w swoim przekładzie Wisznupurany pokazuje, że bóg stwórca Hari (znany też jako Wisznu i Kriszna) polecił wszystkim innym bogom, by do morza mleka wrzucili lecznicze zioła, a potem ubili je, i tak powstał amrit – pożywienie bogów. Rozmaitym bogom polecono, by jako trzepaczki użyli góry Mandary, owijając wokół niej węża Vásuki niczym linę. Sam Hari w postaci żółwia służył jako oparcie dla góry, kiedy wirowała w mleku.7

Kolejny wybrany kawałek jest o Wisznu:

Zwrócili się do Wisznu, by „podtrzymał groźny ciężar Mandary”. A on znalazł idealne rozwiązanie:
Więc Wisznu, widząc wielką potrzebę,
Figurę żółwia przybrał na siebie.
A potem legł na oceanu dnie
By góra o grzbiet oparła się.8

Kolejny cytat to klasyczne przytoczenie historii „żółwi coraz dalej w dół/aż do końca”.

Wszechświat żółwiowo-słoniowy pojawia się w początkowej części niespodziewanego bestsellera Stephena Hawkinga Krótka historia czasu. Opowiada ona, że pewien wybitny naukowiec, możliwe, że Bertrand Russell, głosił publiczny wykład, tłumacząc, jak Ziemia obraca się wokół Słońca, a Słońce porusza się wraz z galaktyką. Kiedy poprosił o pytania, jakaś staruszka poskarżyła się, że jego teorie są nonsensowne, gdyż świat jest płaski i spoczywa na grzbiecie olbrzymiego żółwia. „A na czym stoi żółw?”, zapytał wykładowca.
„Sprytny jesteś, młody człowieku – odpowiedziała staruszka – ale to żółwie, coraz dalej w dół”.9

Matematyczne podejście do nieskończonego stosu żółwi:

Wyliczenia matematyczne pokazują, że nieskończony stos stacjonarnych żółwi może sam siebie utrzymać we wszechświecie, w którym grawitacja jest stałą siłą działającą w ustalonym kierunku (nazwijmy go „w dół”). Ta dość nieprawdopodobna struktura jest możliwa, ponieważ siła grawitacji działająca na konkretnego żółwia jest idealnie równoważona przez siłę reakcji w miejscu, gdzie stoi na żółwiu pod sobą, zachowana jest bowiem trzecia zasada dynamiki Newtona: akcja równa jest reakcji. Podobnie nie ma problemu z przyczynowością nieskończonego temporalnego ciągu wszechświatów, każdy powołany przez ten poprzedni, tak że w efekcie każdy wszechświat ma swoją przyczynę. Jednak psychologicznie ludzie są całkiem zadowoleni z nieskończonych sekwencji przyczynowych, ale nieskończony stos żółwi uznają za śmieszny.10

1. Roundworld has no supports. It appears to think it’s a turtle, because it swims through space, tugged along by those mysterious forces. Its human inhabitants are not bothered by a sphere that swims, despite the absence of flippers.


2. The Discworld series takes Roundworld mythology seriously, to humorous effect; nowhere more so than in its basic geography and its magical supports – elephants and turtle.


3. All well and good, but both universe-centred science and human-centred myth-making can hardly fail to ask a supplementary question: What keeps the elephants up? If the idea of an ordinary elephant hovering in mid-air is ludicrous, how much more so is that of a vast, extraordinarily heavy elephant doing the same? Discworld’s answer is A’Tuin, a giant space-faring turtle. The turtle’s shell provides a firm place for the elephants to stand. As a cosmology, it all hangs together pretty well … but of course a further question arises: What keeps the turtle up? It might seem that we could go on like this indefinitely, but at this point observations of nature come into play. The natural world provides a long list of exceptions to the belief that the natural place of any object is on the ground: celestial bodies, clouds, birds, insects and all water-borne creatures – fish, crocodiles, hippos, whales and, crucially, turtles.
(…)
Which leaves turtles.
Small turtles spend a lot of time on rocks, but no one in their right mind would expect a small turtle to hold up four giant world-bearing elephants. Big turtles come out onto land to lay their eggs, but that’s a mystical event and it doesn’t cast serious doubt on the theory that a turtle’s natural place is in water. Where, please notice, it does not require support. It can swim. So it stands to reason that any self-respecting giant space-faring turtle will swim through space, which implies that it needs no artificial support to avoid falling. Examining the animal more closely, a world-spanning turtle seems ideal as a support for giant elephants. It is hard to imagine what could perform the task better. In short, Discworld is, as stated earlier, the sensible way to make a world.


4. So it’s worth examining the similarities and differences between the creation stories of different cultures – especially when it comes to world-bearing elephants and space-faring turtles. Along with a third common world-bearing creature, the giant snake. The world turtle (cosmic turtle, divine turtle, world-bearing turtle) can be found in the myths of the Chinese, Hindus and various tribes of native North Americans, in particular the Lenape (or Delaware Indians) and the Iroquois.
Around 1680 Jasper Danckaerts, a member of a Protestant sect known as Labadists, travelled to America to found a community, and he recorded a Lenape myth of a world turtle in Journal Of A Voyage To New York In 1679-80. We paraphrase the story from a 1974 article by Jay Miller.fn2 At first, all was water. Then the Great Turtle emerged, mud on its back became the Earth, and a great tree grew. As it rose skywards, one twig became a man; then it bent to touch the Earth and another twig became a woman. All humans descended from these two. Miller adds: ‘my … conversations with the Delaware indicate that life and the Earth would have been impossible without the turtle supporting the world.’


5. Finally Little Toad brought up mud, which was spread on the back of Big Turtle. The mud grew until it turned into North America. Then the woman gave birth. One son, Sapling, was kind, and filled the world with all good things; the other, Flint, ruined much of his brother ’s work and created everything evil. The two fought, and eventually Flint was banished to live as a volcano on Big Turtle’s back. His anger can still sometimes be felt when the Earth shakes.
(…)
The world-bearing turtle never made it into the Egyptian pantheon, but it was common in ancient central America, among cultures such as the Olmecs. To many of these cultures, the world was both square and round, and it was also a caiman or turtle floating on a primordial sea, which represented the Earth and might or might not carry it.
(…)
In another central American culture, the Maya civilisation, thirteen creator gods constructed humanity from maize dough. The world was carried at its four cardinal points by four bacabs, elderly deities of the earth’s interior and waters, shown carrying a sky-dragon in early depictions but later believed to be drowned ancestors. Their names were Cantzicnal, Hobnil, Hosanek and Saccimi, and each ruled one of the four directions.fn3 They were closely associated with four rain gods and four wind gods. They can appear as a conch, a snail, a spider web, a bee-like suit of armour, or a turtle. In the Dresden Codex the turtle is also associated with the rain-god Chaac, which similarly has four aspects, one for each cardinal direction.
At the Puuc Maya site at Uxmal there is a building called the House of the Turtles, whose cornice is decorated with hundreds of the animals. Its function is unknown, but the Maya associated turtles with water and earth. Their shells were used in making drums, and seem to have been associated with thunder. The god Pauahutun, who like Atlas carried the world on his shoulders, is sometimes shown wearing a turtle-shell hat. The Maize God is occasionally shown emerging from a turtle’s shell. The Mayan name for the constellation Orion is Ak’Ek’ or Turtle Star.


6. God N is often shown wearing a net bag on his head. One of his manifestations was as a possum; another was as a turtle. An inscribed stone at Copán bears his name ‘yellow turtle’, in the form of his image together with phonetic signs for ak – meaning turtle. In his turtle aspect, God N represented the Earth, because the creation of the Earth, rising from the primordial sea, was like a turtle coming to the surface of a pool. God N also manifested himself as the four bacabs, whom the sixteenth-century Bishop of Yucatán Diego de Landa described as ‘four brothers whom [the creator] god placed, when he created the world, at the four points of it, holding up the sky so that it should not fall’.


7. To westerners, a turtle/elephant world is most commonly associated with Hinduism. Turtles are often confused with tortoises, as they generally are in American English. Philosopher John Locke’s Essay Concerning Human Understanding in 1690 mentions an ‘Indian who said the world was on an elephant which was on a tortoise’. In his 1927 Why I Am Not A Christian Bertrand Russell writes of ‘the Hindu’s view, that the world rested upon an elephant and the elephant rested upon a tortoise’, adding, ‘When they said, “How about the tortoise?” the Indian said, “Suppose we change the subject.”’ The elephant-turtle story remains in common circulation, but it is a misrepresentation of Hindu beliefs, conflating two separate mythical beings: the world-turtle and the world-elephant. In fact, Hindu mythology features three distinct species of world-bearing creature: tortoise, elephant and snake, with the snake being arguably the most important.
These creatures occur in several guises. The commonest name for the world-tortoise is Kurma or Kumaraja. According to the Shatpatha Brahmana its upper shell is the heavens, its lower shell the Earth, and its body is the atmosphere. The Bhagavata Purana calls it Akupara – unbounded. In 1838 Leveson Vernon-Harcourt published The Doctrine of the Deluge, whose purpose is clearly indicated by its subtitle: vindicating the scriptural account from the doubts which have recently been cast upon it by geological speculations. In it, he wrote of a tortoise called Chukwa that supported Mount Meru. This mountain is sacred in both Hindu and Buddhist cosmology, the centre of the universe – physical, spiritual and metaphysical – where Brahma and the demigods reside. Vernon-Harcourt attributes the story to an astronomer who described it to Bishop Heber ‘in the Vidayala school in Benares’. Since the word ‘vidyayala’ (note slight difference in spelling) means ‘school’ in Sanskrit, it is hard to give the report much credit. Brewer’s Dictionary of Phrase and Fable includes the entry ‘Chukwa. The tortoise at the South Pole on which the Earth is said to rest’, but there is little evidence to support this statement. However, Chukwa appears in the Ramayana as the name of a world-elephant, also known as Maha-padma or -pudma. Most likely various mythological entities were being confused and their stories combined.
Some sources say that Chukwa is the first and oldest turtle, who swims in the primordial ocean of milk and supports the Earth. Some also say that the elephant Maha-Pudma is interposed. This story apparently occurs in the Puranas, dating from the Gupta period (320-500). Whether the Hindus believed this myth, other than in a ritual sense, is debatable.
(…)
Horace Hayman Wilson’s 1840 translation of the Vishnu Purana relates that the creator god Hari (aka Vishnu and Krishna) instructed all the other gods to throw medicinal herbs into the sea of milk, and to churn the ocean to make amrit – the food of the gods. Assorted gods were told to use the mountain Mandara as a churning-stick, winding the serpent Vásuki round it like a rope. Hari himself, in the form of a tortoise, served as a pivot for the mountain as it was whirled around.


8. They implored Vishnu to help them ‘bear up Mandar ’s threatening weight’. Obligingly, he came up with the perfect solution:
Then Vishnu, as their need was sore,
The semblance of a tortoise wore,
And in the bed of Ocean lay
The mountain on his back to stay.


9. The turtle-and-elephant universe features early on in Stephen Hawking’s rampant bestseller A Brief History of Time. He tells us that a famous scientist, possibly Bertrand Russell,fn6 was giving a public lecture, explaining how the Earth goes round the Sun and the Sun shares the rotation of the Galaxy. When he asked for questions, a proverbial little old lady complained that his theories were nonsense: the world was flat and rode on the back of a giant tortoise. ‘What does the tortoise stand on?’ the lecturer enquired. ‘You’re very clever, young man,’ said the old lady, ‘but it’s turtles all the way down!’


10. Mathematical calculations show that an infinite pile of stationary turtles can support itself in a universe in which gravity is a constant force in a fixed direction (call this ‘down’). This rather improbable structure works because the force of gravity acting on each turtle is exactly balanced by the reaction force where it stands on the turtle below, so Newton’s third law of motion – action equals reaction – is obeyed. Similarly, there is no problem with causality in the infinite temporal pile of universes: each is caused by the previous one, so every universe has a cause. But psychologically, human beings are entirely happy with infinite piles of causality, yet find an infinite pile of turtles ridiculous.


Autor: XYuriTT

Nauka świata Dysku III – Zegarek Darwina

Tytuł: Nauka świata Dysku III – Zegarek Darwina
Tytuł oryginału: The Science of Discworld III – Darwin’s Watch
Autor(zy): Terry Pratchett, Ian Stewart, Jack Cohen
Tłumaczenie: Piotr W. Cholewa
Rok wydania: 2005 (Eng), 2009 (PL)
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka

Dlaczego w bazie: Nauka świata Dysku III – Zegarek Darwina to trzeci tom czteroksiążkowej serii pod takim wspólnym tytułem. Ponownie się powtarzając, książki te można zdecydowanie określić mianem popularno-naukowych, z dodatkiem Świata Dysku. Rozdziały są w układzie na zmianę, o magach z niewidocznego uniwersytetu (zasadniczo krótsze) oraz o szeroko rozumianej nauce, w trzecim tomie są to zagadnienia dotyczące Darwina i teorii ewolucji. Jako że książka ta balansuje pomiędzy światem realnym a dyskiem, nie brak (w obu perspektywach) nawiązań do żółwi, A’Tuin jest wszakże swoistą ikoną serii (żółw załapał się też na okładkę). Jest ich jednak mniej niż w tomie pierwszym, poniżej wybraliśmy kilka ciekawszych:

Pierwszy wybrany cytat dotyczy tego jak niesamowita wydaje się ziemia z pewnej perspektywy.

Świat Dysku jest realny. Działa tak, jak powinny działać światy. Owszem, jest płaski i płynie przez kosmos na grzbietach czterech słoni stojących na skorupie gigantycznego żółwia, ale rozważmy alternatywy. Rozważmy na przykład świat kulisty, zaledwie skorupkę na piekle roztopionych skał i żelaza. Świat przypadkowy, zbudowany z resztek starych gwiazd, siedlisko życia, które jednak w bardzo nieżyciowy sposób bywa regularnie wycinane z jego powierzchni przez lód, gaz, powodzie albo latające skały pędzące z szybkością 30 000 kilometrów na godzinę.1

W drugim cytacie Myślak Stibbons opisuje różnicę w podróżowaniu na księżyc na dysku i na ziemi.

– Na Kuli sytuacja jest inna, dziekanie. Nie mają tam mioteł ani latających dywanów, a do lotu na Księżyc nie wystarczy zeskoczyć z krawędzi i po drodze w dół starać się ominąć żółwia.2

W kolejnym przykładzie mamy nawiązanie (i zacytowany fragment)do wydarzeń opisanych w Piramidach, innej książce Pratchetta.

Jednakże staje wobec teoretycznej bariery, paradoksów efebiańskiego filozofa Xenona, po raz pierwszy wspominanych w Piramidach. Filozof ze świata Kuli o dziwnie podobnym imieniu, Zenon z Elei, urodzony ok. 490 roku p.n.e., sformułował cztery paradoksy dotyczące relacji między przestrzenią, czasem i ruchem.
Jest żyjącym na Kuli odpowiednikiem Xenona, a jego paradoksy zdradzają interesujące podobieństwo do przed-stawionych przez efebiańskiego filozofa. Xenon dowiódł, posługując się wyłącznie logiką, że strzała nie może trafić biegnącego człowieka* oraz że żółw jest najszybszym zwierzęciem na Dysku**. Obie tezy połączył w jednym eksperymencie, strzelając z łuku do żółwia ścigającego się z zającem. Strzała omyłkowo trafiła zająca, wskutek czego żółw wygrał, co wykazało, że Xenon miał rację. W Piramidach Xenon opisuje proces myślowy stojący za eksperymentem:
„- Całkiem proste – wyjaśnił Xenon. – Popatrz. Powiedzmy, że ta pestka oliwki będzie strzałą, a ta… – rozejrzał się z roztargnieniem – a ta ogłuszona mewa żółwiem. Tak? Teraz kiedy wypuścisz strzałę, ona leci do me… do żółwia. Mam rację?
– Chyba tak, ale…
– Ale przez ten czas, me… żółw przesunie się kawałek. Mam rację?
– Chyba tak – przyznał bezradnie Teppic.
Xenon spojrzał na niego tryumfalnie.
– Czyli strzała musi lecieć trochę dalej, do miejsca gdzie żółw jest w tej chwili. Tymczasem żółw przele.. przeszedł jeszcze kawałek. Niedużo, przyznaję, ale nie musi być dużo. Mam rację? Zatem strzała ma trochę dłuższą drogę, ale rzecz w tym, że zanim doleci do miejsca, gdzie żółw jest teraz, żółwia już tam nie ma. Czyli jeśli tylko żółw się nie zatrzyma, strzała na pewno go nie trafi. Zbliża się coraz bardziej i bardziej, ale nie trafia. QED.”3

W kolejnym cytacie znów mowa o paradoksach.

Drugi paradoks, Achilles i Żółw, to właściwie paradoks opisywany przez Xenona, tyle że zamiast strzały występuje grecki bohater Achilles. Achilles biegnie szybciej od żółwia – powiedzmy sobie szczerze: każdy może biegać szybciej od żółwia – ale startuje trochę z tyłu i nie może go dogonić, bo kiedy dociera do miejsca, gdzie był żółw, ten zdążył się już trochę przesunąć. Jak wieloznaczna puzuma; kiedy się do niego dotrze, już go tam nie ma.4

Rincewind dowiaduje się o żółwich mieszkańcach Galapagos.

– Na tych wyspach, do których zmierzamy, żyją potworne stwory, prawda?
– Skąd wiesz?
– Tak właśnie przyszło mi do głowy – odparł ponuro Rincewind. – Czyli są tam monstra?
– O tak. Olbrzymy w swoim rodzaju.
– Z wielkimi zębami?
– Nie, właściwie nie. To żółwie.
– Jak wielkie?
– Mniej więcej rozmiarów fotela. Tak myślę.
Rincewind przyglądał się podejrzliwie.
– Jak szybkie?
– Nie wiem. Niezbyt.5

Kolejny fragment opowiada o Galapagos.

Żyją tu wielkie żółwie (lądowe), od których archipelag wziął swoją
nazwę (Wyspy Żółwie) – Darwin zmierzył któregoś i okazało się, że obwód wynosi ponad dwa
metry. Są iguany oraz ptaki: głuptaki, pingwiny, zięby.6

Ostatni wybrany cytat to żółw z kółkami (widoczny na okładce), stworzenie jakie opracował bóg ewolucji, żyjące w świecie dysku bóstwo.

– To wielki żółw! – ucieszył się Darwin. – Przynajmniej coś, co… Och…
– Tak.
– Ma kółka!
– Bóg jest wielkim entuzjastą kół. Uważa, że powinny zadziałać.
Żółw skręcił dość profesjonalnie, przetoczył się i zahamował przy kaktusie, który zaczął delikatnie skubać. Nagle coś zasyczało i żółw przechylił się na bok.
– Oj… – zabrzmiał głos z pustki. – Co za pech! Przebicie pęcherza opony. Odwieczny konflikt między wytrzymałością powłoki zewnętrznej a tempem zużycia śluzu.7


1. DISCWORLD IS REAL. It’s the way worlds should work. Admittedly, it is flat and goes through space on the backs of four elephants which stand on the shell of a giant turtle, but consider the alternatives. Consider, for example, a globular world, a mere crust upon an inferno of molten rock and iron. An accidental world, made of the wreckage of old stars, the home of life which, nevertheless, in a most unhomely fashion, is regularly scythed from its surface by ice, gas, inundation or falling rocks travelling at 20,000 miles an hour.


2. `Things are different on a globe, sir. There are no broomsticks, no magic carpets, and going to the Moon is not just a case of pushing off over the edge and trying to avoid the Turtle on the way down.’


3. However, he is up against a theoretical barrier, the paradoxes of the Ephebian philosopher Xeno, which are firstmentioned in Pyramids. A Roundworld philosopher with an oddly similar name, Zeno of Elea, born around 490 BC, stated four paradoxes about the relation between space, time and motion. He is Xeno’s Roundworld counterpart, and his paradoxes bear a curious resemblance to the Ephebian philosopher’s. Xeno proved by logic alone that an arrow cannot hit a running man,[1] and that the tortoise is the fastest animal on the Disc.[2] He combined both in one experiment, by shooting an arrow at a tortoise that was racing against a hare. The arrow hit the hare by mistake, and the tortoise won, which proved that he was right. In Pyramids, Xeno describes the thinking behind this experiment.
„s quite simple,’ said Xeno. `Look, let’s say this olive stone is an arrow and this, and this -’ he cast around aimlessly -’and this stunned seagull is the tortoise, right? Now, when you fire the arrow it goes from here to the seag- the tortoise, am I right?’
`I suppose so, but-’
`But, by this time, the seagu- the tortoise has moved on a bit, hasn’t he? Am I right?’
'I suppose so,’ said Teppic, helplessly. Xeno gave him a look of triumph.
`So the arrow has to go a bit further, doesn’t it, to where the tortoise is now. Meanwhile the tortoise has flow- moved on, not much, I’ll grant you, but it doesn’t have to be much. Am I right? So the arrow has a bit further to go, but the point is that by the time it gets to where the tortoise is now the tortoise isn’t there. So if the tortoise keeps moving, the arrow will never hit it.
It’ll keep getting closer and closer, but it’ll never hit it. QED.’


4. The second, Achilles and the Tortoise, is prettymuch the paradox enunciated by Xeno, but with the hare replaced by the Greek hero Achilles. Achilles runs faster than the tortoise – face it, anyone can run faster than a tortoise – but he starts a bit behind, and can never catch up because whenever he reaches the place where the tortoise was, it’s moved on a bit. Like the ambiguous puzuma, by the time you get to it, it’s not there.


5. `There’s going to be monster creatures on these islands we’re heading for, yes?’
`How did you know that?’ said Ponder.
`It just came to me,’ said Rincewind gloomily. `So there are monsters?’ `Oh, yes. Giants of their kind.’
`With big teeth?’
`No, not really. They’re tortoises.’
`How big?’
`About the size of an easy chair, I think.’
Rincewind looked suspicious.
`How fast?’
`I don’t know. Not very fast.’


6. There were the spectacular giant tortoises that had given the islands their name. Darwin measured the circumference of one as seven feet (2m). There were iguanas, and birds – boobies, warblers, finches.


7. `That’s a giant tortoise!’ said Darwin, as it trundled past. `That at least is something – oh!’
`Yes.’
`It’s on wheels!’
`Oh, yes. He’s very keen on wheels. He thinks wheels should work.’
The tortoise turned quite professionally and rolled to a halt by a cactus, which it proceeded to eat,
daintily, until there was a hiss and it sagged sideways.
'Oh,’ said a voice from the air. `Bad luck. Tyre bladder punctured. It’s the everlasting problem of the
strength of the integument versus the usage rate of the mucus.’


Autor: XYuriTT

Nauka świata Dysku II – Glob

Tytuł: Nauka świata Dysku II – Glob
Tytuł oryginału: The Science of Discworld II – The Globe
Autor(zy): Terry Pratchett, Ian Stewart, Jack Cohen
Tłumaczenie: Piotr W. Cholewa
Rok wydania: 2002 (Eng), 2005 (PL)
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka

Dlaczego w bazie: Nauka świata Dysku II – Glob to drugi tom czteroksiążkowej serii pod takim wspólnym tytułem. Powtarzając się, książki te można zdecydowanie określić mianem popularno-naukowych, z dodatkiem Świata Dysku. Rozdziały są w układzie na zmianę, o magach z niewidocznego uniwersytetu (zasadniczo krótsze) oraz o szeroko rozumianej nauce, w drugim tomie są to zagadnienia dotyczące rozwoju ludzi i ich kultury. Jako że książka ta balansuje pomiędzy światem realnym a dyskiem, nie brak (w obu perspektywach) nawiązań do żółwi, A’Tuin jest wszakże swoistą ikoną serii. Jest ich jednak mniej niż w tomie pierwszym, poniżej wybraliśmy pięć ciekawszych:

Pierwszy przykład to opis tego jak działa narracja.

W Świecie Dysku ósmy syn ósmego syna musi zostać magiem. Nie ma ucieczki przed mocą opowieści: rezultat jest nieunikniony. Nawet jeśli – jak w Równoumagicznieniu – ósmy syn ósmego syna jest dziewczynką. Wielki A’Tuin, żółw, musi płynąć przez kosmos z czterema słoniami na grzbiecie i całym Światem Dysku na nich, ponieważ to właśnie robią żółwie noszące światy. Tego wymaga struktura narracji.1

W kolejnym wybranym fragmencie, żółwie (malutkie) zostają wskazane jako jeden z przykładów dzieci-zwierząt które zachwycają ludzi.

Nasz gatunek ma kilka dodatkowych ciekawych cech. Zapewne najdziwniejszą z nich, w oczach elfiego obserwatora, byłby nasz stosunek do dzieci. Nie tylko dbamy o własne dzieci, co z biologicznego punktu widzenia jest całkiem zrozumiałe, ale też o dzieci innych osób, a wręcz dzieci całej ludzkości (często obco wyglądające dzieci wydają nam się bardziej atrakcyjne od własnych). A nawet o dzieci wszystkich lądowych gatunków kręgowców. Gruchamy nad nowo narodzonymi jagniętami, jelonkami, świeżo wyklutymi żółwiami, a nawet nad kijankami! 2

Dwa kolejne kawałki składają się z opisu wydarzeń oraz zacytowania fragmentu z Pomniejszych Bóstw, jednej z książek Pratchetta.

Manifestacja Wielkiego Boga przyjmuje formę małego żółwia. Brutha uważa, że to niewiarygodne:
„Widziałem Wielkiego Boga Oma… Nie pojawia się w postaci żółwia. Przybywa jako orzeł, jako lew albo potężny byk. Przy wielkiej świątyni stoi posąg wysoki na siedem łokci. Jest z brązu i w ogóle. Tratuje niewiernych. Nie możesz tratować niewiernych, kiedy jesteś żółwiem.” 3

Brutha ma o wiele prostszą wizję omnianizmu: to coś, według czego ludzie powinni układać swe życie. Vorbis pokazuje mu nowy instrument, który wymyślił – żelaznego żółwia, do którego można przywiązać mężczyznę czy kobietę, z paleniskiem wewnątrz. Czas niezbędny do rozgrzania żółwia pozwoli delikwentowi dokładnie przemyśleć swą herezję. We właściwym czasie Brutha sam leży na żółwiu, jest mu nieprzyjemnie ciepło, a Vorbis stoi nad nim i napawa się swoim zwycięstwem. Wtedy interweniuje Wielki Bóg Om, zrzucony ze szponów orła.
„Jeden czy dwóch ludzi, którzy uważnie obserwowali Vorbisa, mówili potem, że miał akurat dość czasu, by zmienił się wyraz jego twarzy. Zaraz potem dwa funty żółwia poruszającego się z prędkością trzech metrów na sekundę trafiły go między oczy. To było objawienie. A to działa na ludzi, którzy patrzą. Przede wszystkim zaczynają z całego serca wierzyć.”4

Ostatni wybrany fragment dotyczy różnić w postrzeganiu wszechświata, który dla ziemi jest o wiele bardziej stały niż dla dysku, gdzie zdarzaja się żółwie (A’Tuinowe) ingerencje.

Wszystko dla nich tikało i takało, obracało się jak ogromna machina. Istniały reguły. Rzeczy pozostawały takie same. Na niebie każdej nocy pojawiały się wciąż te same niezawodne gwiazdy. Planety nie znikały, bo znalazły się za blisko płetwy i zostały odepchnięte od słońca.5

1. On Discworld, the eighth son of an eighth son must become a wizard. There’s no escaping the power of story: the outcome is inevitable. Even if, as in Equal Rites, the eighth son of an eighth son is a girl. Great A’Tuin the turtle must swim though space with four elephants on its back and the entire Discworld on top of them, because that’s what a world-bearing turtle has to do. The narrative structure demands it.


2. We, as a species, don’t only specialise in storytelling. Just as with the other specialities above, our species has a few more oddities. Probably the most odd characteristic that our elvish observer would note is our obsessive regard for children. We not only care for our own children, which is entirely to be expected biologically, but for other people’s children, too; indeed for other humankind’s children (we often find foreign-looking children more attractive than our own); indeed for the children of all land vertebrate species. We coo over lambs, fawns, newly hatched turtles, even tadpoles!


3. The Great God’s manifestation takes the form of a small tortoise. Brutha finds this hard to believe:
I’ve seen the Great God Om … and he isn’t tortoise-shaped. He comes as an eagle, or a lion, or a mighty bull. There’s a statue in the Great Temple. It’s seven cubits high. It’s got bronze on it and everything. It’s trampling infidels. You can’t trample infidels when you’re a tortoise.


4. Brutha has a much simpler vision of Omnianism: it is something for individuals to live by. Vorbis shows Brutha a new instrument that he has had made: an iron turtle upon which a man or woman can be spreadeagled, with a firebox inside. The time it takes for the iron to heat up will give them plenty of time to reflect on their heresies. In a flash of prophecy, Brutha realises that its first victim will be himself. And in due course, he finds himself chained to it, and uncomfortably warm, with Vorbis watching over him, gloating. Then the Great God Om intervenes, dropped from the talons of an eagle.
One or two people, who had been watching Vorbis closely, said later that there was just time for his expression to change before two pounds of tortoise, travelling at three metres per second, hit him between the eyes. It was a revelation. And that does something to people watching. For a start, they believe with all their heart.


5. Everything ticked and tocked and turned for them like a great big machine. There were rules. Things stayed the same. The same reliable stars came up every night. Planets didn’t disappear because they’ve wandered too close to a flipper and been flicked far away from the sun.


Autor: XYuriTT

Nauka świata Dysku

Tytuł: Nauka świata Dysku
Tytuł oryginału: The Science of Discworld
Autor(zy): Terry Pratchett, Ian Stewart, Jack Cohen
Tłumaczenie: Piotr W. Cholewa
Rok wydania: 1999 (Eng), 2000 (PL)
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka

Dlaczego w bazie: Nauka świata Dysku to pierwszy (i jedyny bez podtytułu) tom czteroksiążkowej serii pod takim wspólnym tytułem. Książki te można zdecydowanie określić mianem popularno-naukowych, z dodatkiem Świata Dysku. Rozdziały są w układzie na zmianę, o magach z niewidocznego uniwersytetu (zasadniczo krótsze) oraz o szeroko rozumianej nauce, w pierwszym tomie są to zagadnienia dotyczące powstania świata i życia na nim. Jako że książka ta balansuje pomiędzy światem realnym a dyskiem, nie brak (w obu perspektywach) nawiązań do żółwi, A’Tuin jest wszakże swoistą ikoną serii. Poniżej kilka przykładowych (przede wszystkim dłuższych kawałków), nie stanowią one jednak wszystkich wzmianek (ale pominęliśmy głównie te mniej „unikalne”).

Pierwsza wzmianka jaką przytaczamy to fragment który pojawia się zanim jeszcze właściwa książka się zacznie, jeden z czterech cytatów jakie znajdują się na samiuśkim początku jest żółwi.

Nigdzie nie ma żadnych żółwi.
Myślak Stibbons1

Drugi przytaczany cytat to wyjaśnienie dlaczego Nauka jest inne niż typowe pozycje „Nauka Wstaw_nazwę_uniwersum”, gdzie opisywane są pseudonaukowe pomysły mające wyjaśniać czemu X i Y działają w serialu tak a tak.

Moglibyśmy pójść tą drogą. Moglibyśmy na przykład wskazać, że teoria Darwina tłumaczy, jak niższe formy życia ewoluują w wyższe, wobec czego całkiem rozsądna wydaje się przemiana człowieka w orangutana (który pozostał jednak bibliotekarzem, jako że nie ma formy życia wyższej niż bibliotekarz). Moglibyśmy spekulować, jakie sekwencje DNA potrafią sensownie wymusić azbestową wyściółkę wnętrzności smoków. Moglibyśmy nawet próbować wyjaśniać, jak powstał długi na tysiące kilometrów żółw.
Postanowiliśmy tego nie robić – z ważnego powodu. Właściwie z dwóch powodów.
Przede wszystkim byłoby to… no… głupie. 2

Kolejny fragment jaki wybraliśmy to rozważania o związkach żółwi z księżycem.

Nawet istoty stojące niżej na drabinie ewolucji z pewnością dostrzegały Księżyc. Weźmy dla przykładu żółwia – zwierzę tak dyskowe, jak tylko można sobie wyobrazić. Kiedy dzisiejsze żółwie wypełzają na plażę, żeby złożyć jaja i zakopać je w piasku, w jakiś sposób tak dobierają czas, by małe żółwiki mogły podążać w stronę morza, kierując się Księżycem. Wiemy to, ponieważ mylą je światła nowoczesnych budynków. Takie zachowanie jest niezwykłe i naukowców nie satysfakcjonuje tłumaczenie go instynktem i udawanie, że to już odpowiedź. Czym właściwie jest instynkt? Jak działa? Skąd się wziął? Naukowiec szuka prawdopodobnej odpowiedzi na te pytania, a nie pretekstu, by przestać o nich myśleć. Zapewne występująca u żółwików tendencja pełzania za Księżycem i niesamowite wyczucie czasu ich matek ewoluowały wspólnie. Żółwie, które przypadkiem złożyły jaja w odpowiednim czasie, by w chwili wylęgu Księżyc znalazł się po stronie morza od miejsca zakopania jaj, i których młode przypadkiem miały skłonność podążania za jasnym światłem, doprowadzały do morza większą część nowego pokolenia niż pozostałe. Aby utrwalić tę tendencję jako uniwersalną cechę żółwiowatości, potrzebny był tylko jakiś sposób, by przekazywać ją z pokolenia na pokolenie. W tym miejscu na scenę wchodzą geny. Żółwie, które odkryły działającą strategię nawigacyjną i p o trafiły przekazać ją potomstwu, radziły sobie lepiej niż inne. I rozmnażały się, pokonując pozostałe, aż w końcu jedynymi żyjącymi żółwiami są te, które potrafią nawigować według Księżyca. 3

Kolejny fragment także porusza kwestię żółwi i księżyca.

Najciekawszy w tych sztuczkach ziemskich żółwi jest fakt, że na żadnym etapie nie występuje konieczność, by zwierzęta zdawały sobie sprawę, iż ich pora lęgu powiązana jest z ruchem Księżyca, ani nawet z istnienia Księżyca jako takiego. Jednak sztuczka by się nie udała, gdyby małe żółwie nie zauważały Księżyca; wnioskujemy zatem, że go widzą. Trudno jednak wydedukować istnienie jakiegoś żółwiego astronoma, który zastanawia się nad niezwykłymi zmianami kształtu Księżyca. 4

Kolejny kawałek to dosyć klasyczny przypadek, przywołana zostaje anegdota o „żółwiach coraz dalej w dół/aż do końca” i trochę danych podocznych.

Chyba niemożliwe jest tutaj pominięcie anegdotki o żółwiu. Zgodnie z hinduistycznym mitem Ziemia spoczywa na grzbietach czterech słoni stojących na żółwiu. Ale co podtrzymuje żółwia? W świecie Dysku Wielki A’Tuin nie potrzebuje wsparcia i płynie przez kosmos, nie przejmując się rozważaniami o tym, co go podtrzymuje. Oto magia w działaniu: żółwie noszące światy takie właśnie są. Ale według pewnej starszej damy, zwolenniczki hinduistycznej kosmologii, której uczony astronom zadał takie samo pytanie, odpowiedź jest inna: “Też żółwie, coraz dalej w dół”. Wizja nieskończonego stosu żółwi budzi rozbawienie i chyba bardzo nieliczni uznają to za wyjaśnienie zadowalające. Bardzo nieliczni uznają to nawet za zadowalający typ wyjaśnienia, choćby dlatego że nie tłumaczy, co podtrzymuje nieskończony stos żółwi. Jednakże większości z nas całkiem wystarcza tłumaczenie początków czasu: “Zawsze był”. Rzadko analizujemy to stwierdzenie tak dokładnie, żeby uświadomić sobie, iż w rzeczywistości mówi ono: “Też czas, coraz dalej wstecz”. Zastąpmy “czas” przez “żółwie”, “wstecz” przez “w dół”… Każdy moment w czasie jest “podtrzymywany”, to znaczy, jest przyczynową konsekwencją poprzedniego momentu. Świetnie, ale to nie wyjaśnia, dlaczego istnieje czas. Co spowodowało ten nieskończony zasięg czasu? Co podtrzymuje cały stos? 5

Wzmianka o Chelonium.

Tak samo dzieje się w świecie Dysku, z jego dziwacznymi dla nas pierwiastkami, takim i jak chelonium (niezbędny w tworzeniu żółwi noszących światy), elephantigen (to samo dla słoni) i narrativum – niezwykle ważny pierwiastek, nie tylko dla Dysku, ale i dla zrozumienia naszego świata. 6

Kolejne dwa wybrane cytaty to dwie różne listy reguł jakie na podstawie obserwacji sporządził Myślak.

Na kartce, równym charakterem Myślaka, zapisano:
REGUŁY
1. Rzeczy się rozpadają, ale jądra trzymają się dalej.
2. Wszystko porusza się po krzywych.
3. Powstają kule.
4. Duże kule mówią przestrzeni, żeby się zakrzywiała.
5. Nigdzie nie ma żadnych żółwi.
6. …To takie przygnębiające. 7

REGUŁY
1. Rzeczy się rozpadają, ale jądra trzymają się dalej.
2. Wszystko porusza się po krzywych.
3. Powstają kule.
4. Duże kule mówią przestrzeni, żeby się zakrzywiała.
5. Nigdzie nie ma żadnych żółwi.
(tutaj dopisał: Oprócz zwyczajnych)
6. Życie pojawia się wszędzie, gdzie może.
7. Życie pojawia się wszędzie, gdzie nie może.
8. Istnieje coś podobnego do narrativum.
9. Być może, istnieje coś zwanego ośluporium (por. reg. 7)
10. … 8

Ostatnia wzmianka jaką wybraliśmy dotyczy nieoczekiwanej ochrony jaką A’Tuin i słonie zapewniają dyskowi.

– Tak, ale jako wynik magii dyskursywnej. To całkiem inna sprawa. Człowiek nie spodziewa się, że kamień spadnie na niego z nieba.
– Chociaż trudno oczekiwać, żeby został w górze – wtrącił Ridcully. – W przyzwoitym wszechświecie żółw wyłapuje większość, a słonie załatwiają resztę. Chronią świat. Wiecie, mam wrażenie, że najrozsądniejszym wyjściem dla każdej inteligentnej formy życia na tym małym światku byłoby uciec z niego jak najszybciej. 9

1. There are no turtles anywhere.
Ponder Stibbons


2. We could have taken that approach. We could, for example, have pointed out that Darwin’s theory of evolution explains how lower lifeforms can evolve into higher ones, which in turn makes it entirely reasonable that a human should evolve into an orangutan (while remaining a librarian, since there is no higher life form than a librarian). We could have speculated on which DNA sequence might reliably incorporate asbestos linings into the insides of dragons. We might even have attempted to explain how you could get a turtle ten thousand miles long.
We decided not to do these things, for a good reason … um, two reasons.
The first is that it would be … er … dumb.


3. Creatures lower on the evolutionary ladder were certainly aware of the Moon. Take the turtle, for
instance – about as Discwordly a beast as you can get. When today’s turtles crawl up the beach to lay their
eggs and bury them in the sand, they somehow choose their timing so that when the eggs hatch, the baby
turtles can scramble towards the sea by aiming at the Moon. We know this because the lights of modern buildings confuse them. This behaviour is remarkable, and it’s not at all satisfactory to put it down to ’instinct’ and pretend that’s an answer. What is instinct? How does it work? How did it arise? A scientist wants plausible answers to such questions, not just an excuse to stop thinking about them. Presumably the baby turtles’ moonseeking tendencies, and their mothers’ uncanny sense of timing, evolved together. Turtles that just happened, by accident, to lay their eggs at just the right time for them to hatch when the Moon would be to seawards of their burial site, and whose babies just happened to head towards the bright lights, got more of the next generation back to sea than those that didn’t. All that was needed to establish these tendencies as a universal feature of turtle-hood was some way to pass them on to the next generation, which is where genes come in. Those turtles that stumbled on a workable navigational strategy, and could pass that strategy on to their offspring by way of their genes, did better than the others. And so they prospered, and outcompeted the others, so that soon the only turtles around were the ones that could navigate by the Moon.


4. The interesting thing about the terrestrial turtlish trickery is that at no stage is it necessary for the animals to be conscious that their timing is geared to the Moon’s motion, or even that the Moon exists. However, the trick won’t work unless the baby turtles notice the Moon, so we deduce that they did. But we can’t deduce the existence of some turtle astronomer who wondered about the Moon’s puzzling changes of shape.


5. It now becomes impossible not to mention the turtle joke. According to Hindu legend, the Earth rides on the back of four elephants, which ride on a turtle. But what supports the turtle? In Discworld, Great A’Tuin needs no support, swimming through the universe unperturbed by any thought about what holds it up. That’s magic in action: world-carrying turtles are like that. But according to the old lady who espoused the Hindu cosmology, and was asked the same question by a learned astronomer, there is a different answer: ’It’s turtles all the way down!’ The image of an infinite pile of turtles is instantly ludicrous, and very few people find it a satisfying explanation. Indeed very few people find it a satisfying kind of explanation, if only because it doesn’t explain what supports the infinite pile of turtles. However, most of us are quite content to explain the origins of time as ’it’s always been there’. Seldom do we examine this statement closely enough to realize that what it really says is ’It’s time all the way back.’ Now replace ’time’ by ’turtle’ and ’back’ by ’down’ … Each instant of time is ’supported’, that is, a causal consequence of, the previous instant of time. Fine, but that doesn’t explain why time exists. What caused that infinite expanse of time? What holds up the whole pile?


6. It is the same on Discworld, with its to our eyes bizarre elements such as chelonium (for making world-bearing turtles), elephantigen (ditto elephants), and narrativium – a hugely important ’element’ not just for Discworld, but for understanding our own world too.


7. On the paper was written, in Ponder’s very neat handwriting:
THE RULES
1 Things fall apart, but centres hold.
2 Everything moves in curves.
3 You get balls.
4 Big balls tell space to bend.
5 There are no turtles anywhere.
6 … It’s so depressing.


8. THE RULES
1 Things fall apart, but centres hold
2 Everything moves in curves
3 You get balls
4 Big balls tell space to bend
5 There are no turtles anywhere
(after this one he’d added Except ordinary ones)
6 Life turns up everywhere it can
7 Life turns up everywhere it can’t
8 There is something like narrativium
9 There may be something called bloodimindium (see
rule 7)
10…


9. ’Yes, but only as a result of argumentative wizardry. That’s quite different. You don’t expect rocks to drop out of the sky.’
’You don’t expect them to stay up? said Ridcully. ’In a proper universe, the turtle snaps up most of them and the elephants get the rest. Protects the world. Y’know, it seems to me that the most sensible thing any intelligent lifeform could do on that little world would be to get off it.’


Autor: XYuriTT

Atlas Świata Dysku

Tytuł: Kompendium i Atlas Świata Dysku
Tytuł oryginału: The Compleat Discworld Atlas
Autor(zy): Terry Pratchett, The Discworld Emporium
Tłumaczenie: Piotr Cholewa
Rok wydania: 2015 (eng), 2018 (PL)
Wydawnictwo: Prószyński

Dlaczego w bazie: Atlas świata dysku musiał oczywiście zawierać jakieś żółwie kawałki – choć w warstwie tekstowej jest ich mało, w sensie dosłownym, nie ma wcale! Pojawiają się bowiem jedynie w tabelce opisującej Krull: „Eksport: mapy gwiezdne, chelonauci i rozbitkowie, którym pozwolono na powrót po zapłaceniu okupu.” jako niebezpośrednia wzmianka (chelonauci), dwie strony później analogiczna wzmianka o chelokosmologii ma miejsce: „Krajem włada Arcyastronom, natomiast astrozoologia jest najlepiej dofinansowanym wydziałem na tutejszym niewielkim, ale kompetentnym uniwersytecie. Uczeni wysłali już kilka misji poza Krawędź, by zbadać co się tam znajduje i są uznanymi ekspertami w dziedzinie chelokosmologii.”

Pozycja nadrabia jednak graficznymi elementami – przede wszystkim, dołączona do niej jest ogromna dwustronna mapa na której z jednej strony przedstawiony jest świat dysku w formie mapy geograficzno-politycznej, z drugiej zaś strony widok bardziej żółwi (do podejrzenia niżej). Żółw pojawia się też na okładce, przedniej i tylnej, także na grzbiecie. We wnętrzu są też dwa rysunki żółwia, jeden z A`Tuinem i jeden w artykule o Omnii, żółw stanowi tam malutki element większej grafiki. Wszystko pokazane na grafikach poniżej.

Autor: XYuriTT